Ostrów Mazowiecka, 9 Kwiecień 2012

Na początek powiedz parę słów o sobie. Jak wyglądało twoje życie zanim trafiłeś do Ostrowi?

Postaram się przedstawić swój życiorys w skrócie ale to nie jest takie proste, ponieważ jest mnóstwo ciekawych rzeczy wokół mojego życia ;)
Nazywam się Stefano Kocka, urodziłem się 26 stycznia 1984 r., w Mediolanie, we Włoszech. Byłem chrzczony przez bliskiego przyjaciela mojej rodziny Papieża Błogosławionego Jana Pawła II, który w Watykanie udzielił również ślubu moim rodzicom.

Moja rodzina o nazwie artystycznej "Karah Khavak" jest rodziną cyrkową ósmego pokolenia. Jako pierwsza, przedstawiła tresurę aligatorów, krokodyli i węży w światowych teatrach, variétés i arenach cyrkowych. Były również okazje pokazać się w świecie telewizji, kilka z nich to np. przy prezentacji Porsche Cayman w 2006 r, promocji Lacoste na otwarciu centrum handlowego Krzysztofa Kolumba w Lizbonie oraz m.in. przy produkcji filmu Asterix i Obelix kontra Cezar w 1999 r.

Występując z rodziną i naszymi gadami niemal na całym świecie, miałem okazję odwiedzić ciekawe zakątki naszego globu i poznać osobiście „ważnych i popularnych ludzi”: polityków, aktorów, piosenkarzy, zespoły muzyczne i znanych sportowców, przy których doznałem wielu ciekawych doświadczeń i pozyskałem mnóstwo motywacji, aby nie zaprzestać swoich działań społecznych, o których wspomnę za chwilę.

W międzyczasie, w roku 1997, dostałem swój pierwszy komputer. Był to pierwszy krok do mojej przyszłej kariery informatycznej. Miałem również okazje współpracy z ważnymi osobami z tej branży. Zimą 1997 r., gdy miałem 13 lat, zostałem w rodzinnej siedzibie w Niemczech, by kontynuować swoją naukę w szkole. Już wiosną 1997 brałem udział w otwarciu miejskiego domu młodzieży (MDM), powstałego z inicjatywy pana burmistrza i pana dyrektora miejskiej opieki młodzieżowej. Od tamtej pory przebywałem prawie codziennie w MDM i bardzo mi się spodobała szeroka gama realizowanych tam programów oraz zajęć dla lokalnej młodzieży. Każdego kolejnego dnia, przybywało tam coraz więcej młodych ludzi, a pół roku później zaangażowałem się jako jeden z najmłodszych wolontariuszy. W roku 2002 zyskałem uznanie pana burmistrza za pięcioletnią współpracę z MDM i uczestnictwo w różnych projektach, w tym również w projekcie skateparku. Po dziesięciu latach, w roku 2007, zostałem wpisany jako godny reprezentant miejskiej młodzieży i jej potrzeb, do „księgi miasta” – gdzie wpisywano osoby, które w sposób szczególny pomogły w jego rozwoju.

Zwiedziłeś „kawałek świata”, a przynajmniej Europy, co cię skłoniło do związania się z Ostrowią?

Latem 2005 roku trafiłem do Ostrowi Mazowieckiej, gdzie mieszkała moja rodzina ze strony mamy i gdzie moja mama mieszkała od dzieciństwa, do czasu ukończenia studiów. Bez dobrej znajomości języka polskiego, miałem uczestniczyć w kursie prawa jazdy, w celu uzyskania uprawnień do kierowania pojazdami ciężarowymi, transportującymi gady, po światowych cyrkach. Los tak się ułożył, że mój pobyt niechcący się przedłużył w związku z trudnościami z językiem polskim. Znalazłem tu nowych znajomych i przyjaciół, którzy należeli do dawnej ostrowskiej grupy „Pomost”. Byłem zachwycony ich działalnością, ale z drugiej strony zdziwiony, że wiele ich pomysłów nie udało się zrealizować ze względu na brak poparcia ze strony władz tego miasta. Miałem z tym doświadczenie i zacząłem się coraz mocnej interesować problemami, które nie pozwalały takiej ambitnej młodzieży rozwijać się w kierunku społecznym.
W międzyczasie zacząłem pracować jako serwisant komputerowy, w kafejce naprzeciwko „ekonomika”. Była to moja pierwsza praca w Ostrowi. By mój pobyt w Ostrowi przedłużyć, musiałem przecież z czegoś żyć ;) W gronie moich znajomych przebywała dziewczyna, dzięki której (widocznie los tak się układał) poznałem się z jej rodzicami Zbyszkiem i Marią Chrupek, którzy stali się mi tak bliscy, że do dziś są moją „rodziną zastępczą”.

To dzięki nim mogłem się jeszcze lepiej zapoznać z tutejszym życiem. Pokazali mi „gdzie, co, jak i dlaczego”. Pomagali mi wiele zrozumieć, ponieważ przebywając w Polsce, trafiałem na różne sprawy, których do tej pory nie znałem. Czemu niektóre rzeczy mają tak duże znaczenie i decydują o tym co jest ważne, a co nie ? Były to np.: korupcja, ociężała mentalność, totalna obojętność i nietypowa bezczelność. Potrafili mi też pokazać piękne strony tego kraju i jego mieszkańców. Uczyli mnie wielu pozytywnych rzeczy i dawali mi zawsze wiele nadziei, bez względu na to czego się podjąłem. W tym miejscu chcę im bardzo podziękować za to wszystko. To dzięki ich pomocy jestem pełen energii, rozwinąłem się i dalej rozwijam w kierunku informatycznym, jednocześnie nie zapominając o młodzieży i jej problemach.
W 2006 roku stworzyłem inicjatywę „eMAZet - szansa dla młodzieży” i z wielkim zaangażowaniem prowadziłem charytatywnie zajęcia sportowe dla ostrowskiej młodzieży, typu: breakdance, sporty ekstremalne, tańce nowoczesne, rolkarstwo wyczynowo - artystyczne, sztuki walki, a w tym samoobrona dla dziewcząt i kobiet. Zajęcia cieszyły się dużym powodzeniem. Czasami na jednym spotkaniu było nawet 82 osoby, co potrafiło nawet mnie zaskoczyć. Zajęcia trwały około półtora roku. W 2007 r. zaproponowano mi w Ostrowi współpracę w jednym z największych producentów odzieży specjalistycznej w Polsce - jako informatyk i doradca bezpieczeństwa IT. Podjąłem się tej pracy, ponieważ było to właśnie to co mnie interesuje, a ponadto zabezpieczało mój byt materialny i pozwalało mi tu zostać, by móc nadal charytatywnie zajmować się młodzieżą. Ze względu na pracę, musiałem jednak zredukować ilość godzin zajęć. Po około roku znowu wróciłem na salę, w miarę regularnie prowadząc zajęcia - nadal bezpłatnie :)

Zajęcia z młodzieżą dały mi dużo siły, która pozwoliła mi również rozwijać się zawodowo. Dziś jestem doradcą bezpieczeństwa informatycznego i właścicielem firmy świadczącej szeroką gamę usług informatycznych.

Jakie są twoje największe pasje i jak znajdujesz na nie czas?

Moje największe pasje to sport, życie i wolność. To trzy główne składniki mojej ulubionej mikstury.
„sport” to ruch do przodu zamiast stania w miejscu lub cofania się.

„życie” to świat, nauka, technologie, zagadki, wiedza i dzielenie się nią, kolory, ludzie, zwierzęta, przyroda i daleki kosmos - z tym wszystkim łączę włoskie słowo „curiosità” - po polsku „ciekawość” - (polecam czytać Leonarda da Vinci).
„wolność” to szeroki horyzont, który pozwala ci być bezgranicznie kreatywnym, pozwala ci iść do przodu bez ograniczeń, osiągać swoje cele różnymi sposobami, a nie ściśle określonymi, pozwala marzyć bez granic, mieć wybór, pozwala żyć swoim życiem bez ograniczeń, jeśli tego naprawdę chcesz!
Lubię robić wiele rzeczy - to co mi przypada do gustu w danym momencie. Mogę powiedzieć, że mi się nigdy nie nudzi. Jak mam okazje na sport to go uprawiam, nie ważne czy to rolki, deskorolka, bmx, hulajnoga, sztuki walki, breakdance, tańce, tricking, piłka nożna lub wiele innych. Ja po prostu nie ograniczam siebie! To oznacza właśnie dla mnie miedzy innymi „wolność”, „mieć wybór”.

Na dodatek z jednej ze swoich pasji zrobiłem sobie zawód :)
Dzięki pracy i własnej działalności jestem elastyczny, mam „wolność” i „wybór” :)

Sporo czasu poświęcasz na pracę z dziećmi i młodzieżą. Dlaczego to robisz i czy przynosi to jakieś efekty?

Czysta satysfakcja i pozytywna energia. Fajnie jest pomagać, dzielić się z kimś wiedzą i doświadczeniem. Dzielić z kimś chwile, nie ważne czy to wypad na rolkach, jogging, spacer czy nawet trening - robiąc salta lub ćwicząc sztuki walki. To ważny element „życia”.
Efekty po mojej stronie są takie, że moja dusza zostaje młoda, świeża i otwarta na nowe rzeczy - gotowa na zmiany. Często słyszę: „młodość nie wieczność”. Zgadzam się, ale młodość duszy to „wolność!”.
Efekty po stronie innych, z tego co ja widzę, są pozytywne i zadowalające. Widać po nich że czują się dobrze, skoro na ich twarzy odznacza się wielki uśmiech :)

Byłeś inicjatorem powstania skateparku w Ogródku Jordanowskim. Jak wspominasz pracę nad tym przedsięwzięciem i czy napotkałeś przy nim na jakieś trudności?

Początki były trudne, bo nie łatwo było znaleźć osobę, która posłucha do końca i weźmie na poważnie to, co przedstawię. To się jednak zmieniło.
Czasami bywa jeszcze, że pracuję nad innymi projektami. Skatepark był tylko jednym z kilku. Resztą się nie pochwalę, bo popularne zrobiło się podkradanie mojej pracy i pomysłów do własnych celów komercyjnych. Ja bezpłatnie przedstawiłem swoje projekty, a inni potrafili je podsłuchać, trochę zmienić i brać od mieszkańców pieniądze, podkreślając, że pomysł i materiał był ich a nie mój. Takiego zachowania nie popieram. Od jakiegoś czasu nie mówię dużo o tym, nad czym pracuję i jak to robię, by sytuacja się nie powtórzyła.

Próbowałeś swoich sił w polityce. Co cię do tego skłoniło? Jak wspominasz ten epizod i czy będziesz chciał do niego wrócić?

To była czysta ciekawość. Przed wyborami zapytał mnie pan Zbyszek Chrupek, czy chciałbym spróbować kandydować na radnego, by wspomóc młodzież ze strony Rady Miasta i mieć możliwość brania udziału w istotnych dla mnie spotkaniach i komisjach. Pokazać starszym, na co młodych stać, wnieść świeże społeczne pomysły, przedstawić swoje rozwiązania do niektórych problemów.
To ma być praca dla dobra mieszkańców, a nie dla dobra własnego portfela! Warto też pamiętać, że jeden młody człowiek sam nie wystarczy, by zrobić małą rewolucję w Radzie. Za dobrze “tam zarabiają“, by sobie “dać dmuchać w kaszę” ;)

Jakie są twoje marzenia i plany na przyszłość - tą bliższą i tą dalszą?

Aktualny plan to Powiatowy Dom Młodzieży. Jedno z marzeń: własny duży zakład - tworzyć miejsca pracy, bo praca to podstawa by mieć na chleb i nie tylko. Innym marzeniem i planem jest wybudowanie czegoś w stylu ogrodu zoologicznego, z tym że ten będzie się wyróżniać spośród innych, ale więcej nie powiem ;) Marzeniem najpiękniejszym, które mogę sobie wyobrazić, to móc latać! To dopiero jest wolność! :)

Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?

Trudno mi określić, bo wszystkie osiągnięcia mają dla mnie mniej więcej taką samą wartość. Powiem szczerze - nigdy nie myślałem o tym, bo nie widziałem takiej potrzeby.

Wiem, że znasz wiele języków. Możesz życzyć naszym czytelnikom "Wesołych Świąt" we wszystkich, które znasz?

Coś nietypowego w jednym zdaniu ;) Życzę czytelnikom ein Frohes Osterfest, feliz busqueda heuvos, molte uova colorate, dozens of chocolate bunnys, vedro polnyi vodoi, kuru camasir, veel plezier, bonne repas à la maison, koos perega, mutlu yumurta wawa! :)
Czyli (z niemieckiego, hiszpańskiego, włoskiego, angielskiego, rosyjskiego, tureckiego, holenderskiego, francuskiego, estońskiego i slangu niemieckich imigrantów): Życzę czytelnikom Wesołych Świąt Wielkanocnych, wesołego poszukiwania wielu kolorowych jajek, mnóstwa czekoladowych zajączków, wiadra pełnego wody, suchych ubrań, dużo radości i pysznego domowego jedzenia przy całej rodzinie :)

Dziękuję za rozmowę. Wojtek Jaroszewski (Redaktor)